Budżet domowy planujesz w pięciu krokach: spisujesz miesięczne dochody, sprawdzasz, na co faktycznie poszły pieniądze w ostatnich trzech miesiącach, dzielisz wydatki na kategorie, ustalasz limity na kolejny miesiąc i raz w tygodniu porównujesz plan z rzeczywistością. Na pierwszą wersję potrzebujesz około dwóch godzin. Na każdy kolejny miesiąc wystarczy kwadrans.
Przez blisko 20 lat pracowałam w instytucjach finansowych, a dziś jako coach finansowy dla kobiet widzę jedno: budżet rzadko upada przez złą tabelkę. Upada, bo jest zbyt ambitny albo nikt do niego nie zagląda. Dlatego poniżej znajdziesz wersję prostą, którą da się utrzymać.
Budżet domowy to plan, który mówi z góry, na co pójdą pieniądze w danym miesiącu. Nie jest zapisem tego, co już wydałaś. To decyzja podjęta wcześniej, na spokojnie, a nie przy kasie w sklepie.
Dzięki niemu wiesz, ile możesz wydać bez wyrzutów sumienia. Widzisz też, skąd wziąć pieniądze na cele, na przykład na poduszkę finansową albo wakacje. Według danych GUS o budżetach gospodarstw domowych największą część wydatków stanowią w Polsce żywność oraz koszty mieszkania. To właśnie od nich warto zacząć.
Zapisz wszystkie dochody netto, czyli kwoty, które realnie trafiają na konto. Uwzględnij pensję, świadczenia, alimenty i dochody z dodatkowych zleceń.
Jeśli Twoje dochody są nieregularne, policz średnią z ostatnich sześciu miesięcy. Potem przyjmij do planu kwotę o 10–15% niższą. Nadwyżka z lepszych miesięcy pójdzie wtedy na zapas, a nie na bieżące wydatki.
Otwórz historię konta i karty z ostatnich trzech miesięcy. Przepisz wydatki do arkusza albo aplikacji bankowej, która sama je kategoryzuje. Jeden miesiąc to za mało, bo zdarzają się miesiące nietypowe.
Ten krok bywa nieprzyjemny. Wiele moich klientek odkłada go tygodniami, bo boi się tego, co zobaczy. Jeśli też tak masz, przeczytaj, skąd bierze się strach przed zaglądaniem na konto. Wtedy łatwiej podejść do liczb bez oceniania siebie.
Na dobry budżet domowy wystarczy 8–10 kategorii. Przy większej liczbie budżet staje się trudny do prowadzenia. Przykładowy podział wygląda tak:
Szczególnie ważne są wydatki roczne. Ubezpieczenie samochodu czy prezenty świąteczne zdarzają się rzadko, ale co roku. Podziel ich sumę przez 12 i odkładaj tę kwotę co miesiąc. Dzięki temu grudzień czy wrzesień przestaną rozwalać plan.
Na początek budżet domowy możesz oprzeć na regule 50/30/20. Około 50% dochodu przeznaczasz na potrzeby, 30% na przyjemności, a 20% na oszczędności i spłatę długów. To punkt wyjścia, a nie sztywna zasada.
Przy niższych dochodach same potrzeby mogą zajmować 70% lub więcej. W takiej sytuacji zacznij od oszczędzania 3–5% dochodu i zwiększaj tę kwotę co kilka miesięcy. Więcej pomysłów znajdziesz we wpisie o tym, jak odkładać pieniądze, gdy wydaje się, że nie ma z czego.
Najpierw zaplanuj oszczędności, potem resztę. Przelew na osobne konto ustaw na dzień wypłaty, żeby odkładanie działo się automatycznie.
Raz w tygodniu, najlepiej o stałej porze, porównaj wydatki z planem. Zajmie Ci to 10–15 minut. Na koniec miesiąca podsumuj, które kategorie przekroczyłaś i dlaczego.
Przekroczenie limitu to informacja, a nie porażka. Może limit był za niski. A może za wydatkami stały emocje, na przykład zmęczenie albo nuda. W takiej sytuacji pomogą Ci sposoby opisane w artykule o tym, jak przestać wydawać pieniądze na rzeczy, których nie potrzebujesz.
Wybierz narzędzie, do którego naprawdę będziesz zaglądać. Arkusz kalkulacyjny daje pełną kontrolę. Aplikacja bankowa kategoryzuje wydatki sama, ale często się myli. Zeszyt sprawdzi się u osób, które lepiej zapamiętują to, co zapiszą ręcznie.
Moje klientki najczęściej łączą dwa sposoby. Wydatki zbiera aplikacja, a raz w tygodniu przepisują sumy do prostej tabeli. Tak powstaje miesięczny obraz bez codziennego liczenia.
Pierwszy błąd to zbyt niskie limity na przyjemności. Taki plan wytrzymuje dwa tygodnie, a potem przychodzi „odbicie”. Drugi błąd to pomijanie wydatków rocznych. Trzeci to prowadzenie budżetu w pojedynkę, gdy pieniędzmi zarządzają dwie osoby.
Jeśli mimo prób budżet domowy wciąż się rozsypuje, możliwe, że problem nie leży w liczbach. Na mini-audycie finansowym w 75 minut sprawdzamy razem Twój budżet i ustalamy pierwsze kroki. Pierwsza rozmowa jest bezpłatna, wystarczy umówić termin.
Pierwsza wersja zajmuje około dwóch godzin, bo trzeba przejrzeć wydatki z trzech miesięcy. Później wystarczy 10–15 minut tygodniowo na porównanie planu z wydatkami.
Popularna reguła 50/30/20 zakłada 20% na oszczędności i spłatę długów. Przy niskich dochodach dobrym startem jest 3–5% i stopniowe zwiększanie tej kwoty.
Policz średnią z ostatnich sześciu miesięcy i zaplanuj budżet na kwotę o 10–15% niższą. Nadwyżki z lepszych miesięcy odkładaj na zapas na słabsze okresy.
Wystarczy do zbierania wydatków, ale sama nie zaplanuje limitów. Warto raz w tygodniu sprawdzić jej kategorie i porównać sumy z planem.

Dorota Tumkielska
Ekonomistka i coach finansowy dla kobiet. Przez blisko 20 lat pracowała w instytucjach finansowych jako doradca i menadżerka. Pomaga uporządkować budżet i zmienić podejście do pieniędzy.
Chcesz uporządkować swoje finanse?
Pierwsza rozmowa jest bezpłatna i trwa około 30 minut. Pracuję online z całą Polską oraz w Stroniu Śląskim.
Umów bezpłatną rozmowę